Publiczny spis przestępców seksualnych. Hołyst: "Poszedłbym dalej" - Ty też?

07-01-2018 | 3 wypowiedzi
|
O co chodzi?

Upubliczniony przez Ministerstwo Sprawiedliwości rejestr osób skazanych za przestępstwa seksualne, między innymi pedofilów, bije rekordy odsłon w sieci. Każdy może poznać ich miejsce zamieszkania, ile lat byli w więzieniu, a przede wszystkim, jak wyglądają. Niektórzy uważają, że innych przestępców też trzeba piętnować. Zgadzasz się z tym?

Strona z rejestrem działa od 1-go stycznia. W kilka dni miała grubo ponad milion wyświetleń, a licznik dalej bije.- Dlatego stworzono rejestr publiczny, do którego każdy ma dostęp przez swój komputer, telefon. Powodem była chęć ochrony tych bezbronnych, niewinnych ludzi, którzy padali ofiarami najobrzydliwszych przestępstw -...

Publiczny spis przestępców seksualnych. Hołyst: "Poszedłbym dalej" - Ty też?

07-01-2018 | 3 wypowiedzi
|

Upubliczniony przez Ministerstwo Sprawiedliwości rejestr osób skazanych za przestępstwa seksualne, między innymi pedofilów, bije rekordy odsłon w sieci. Każdy może poznać ich miejsce zamieszkania, ile lat byli w więzieniu, a przede wszystkim, jak wyglądają. Niektórzy uważają, że innych przestępców też trzeba piętnować. Zgadzasz się z tym?

Strona z rejestrem działa od 1-go stycznia. W kilka dni miała grubo ponad milion wyświetleń, a licznik dalej bije.

- Dlatego stworzono rejestr publiczny, do którego każdy ma dostęp przez swój komputer, telefon. Powodem była chęć ochrony tych bezbronnych, niewinnych ludzi, którzy padali ofiarami najobrzydliwszych przestępstw - wyjaśnia ideę powstania strony rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości, Jan Kanthak.

Przy okazji jednak rodzi się pytanie - dlaczego ktoś, kto odbył swoją karę i ta uległa zatarciu ma być dalej piętnowany?

- Ten rejestr nie ma jakiejś istotnej funkcji, która chroniłaby społeczeństwo. Jest to forma pręgierza, powiedziałbym, takiego współczesnego pręgierza, która ma swoje konsekwencje - przestrzega Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Dodaje, że upublicznianie danych byłych przestępców też jest przestępstwem, bo może łamać prawa człowieka. Takie działanie możliwe jest tylko wtedy, gdy przynosi jakieś określone korzyści dla społeczeństwa, a tych, w przypadku rejestru, zdaniem Kładocznego nie ma.

Tylko ciężko mówić o prawach człowieka, gdy pedofil dla obywateli przestaje być człowiekiem. No bo co byśmy zrobili, gdyby okazało się, że jest nim nasz sąsiad? Odpowiedzi zapytanych przez nas na ulicy ludzi są do przewidzenia - pobić, zamknąć, po prostu się pozbyć.

Obawy przed linczem czy szykanami potwierdzają eksperci.

- W resocjalizacji czy jakiejkolwiek terapii upublicznianie danych na pewno nie pomaga, dlatego że może to skupiać jakąś niewłaściwą uwagę na tych osobach - mówi Mira Dziekańska, psychoterapeutka z Fundacji Rozwoju Metod Łączonych w Medycynie

Budzący kontrowersje rejestr ma jednak swoich zwolenników. Profesor Brunon Hołyst, prawnik i specjalista w sprawach kryminologii i kryminalistyki poszedłby jeszcze dalej - Na przykład upublicznił sprawców wypadków drogowych, którzy byli pod wpływem alkoholu.

- Być może ustawodawca skorzysta z naszych sugestii, żeby stworzyć także rejestr osób-pijaków recydywistów. Jeżeli ktoś jednorazowo, to jeszcze, w cudzysłowie, nie zasługuje by być w tym rejestrze - komentuje sprawę profesor.

Nagraj swoje zdanie
Pozostałe tematy
Zobacz o czym wcześniej rozmawialiśmy