PiS walczy z Przystankiem Woodstock. Czy to koniec festiwalu, jaki znamy?

27-07-2017 | 7 wypowiedzi
|
O co chodzi?
Nie ma wakacji bez Przystanku Woodstock. Festiwal w Kostrzynie nad Odrą to dla setek tysięcy młodych ludzi impreza kultowa. Tu zanikały poglądy, zanikały podziały. Liczyła się więź i atmosfera jedności. Liczyła, bo tegoroczny Przystanek Woodstock może okazać się ostatnim w takiej formie.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych mnoży przeszkody i wymogi administracyjne. To zaś rodzi ogromne koszty.- Jeżeli te przepisy będą taką spiralą żądań, to staniemy przy murze - ocenił Jurek Owsiak, pomysłodawca i organizator festiwalu. Jego zdaniem takie zwiększanie wymogów bezpieczeństwa spowoduje, że koszta ochrony będę większe niż koszta organizacji Przystanku Woodstock.I MSW...

PiS walczy z Przystankiem Woodstock. Czy to koniec festiwalu, jaki znamy?

27-07-2017 | 7 wypowiedzi
|
Nie ma wakacji bez Przystanku Woodstock. Festiwal w Kostrzynie nad Odrą to dla setek tysięcy młodych ludzi impreza kultowa. Tu zanikały poglądy, zanikały podziały. Liczyła się więź i atmosfera jedności. Liczyła, bo tegoroczny Przystanek Woodstock może okazać się ostatnim w takiej formie.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych mnoży przeszkody i wymogi administracyjne. To zaś rodzi ogromne koszty.

- Jeżeli te przepisy będą taką spiralą żądań, to staniemy przy murze - ocenił Jurek Owsiak, pomysłodawca i organizator festiwalu. Jego zdaniem takie zwiększanie wymogów bezpieczeństwa spowoduje, że koszta ochrony będę większe niż koszta organizacji Przystanku Woodstock.

I MSW chyba o to chodzi, by niepokorny festiwal z hasłem "Róbta co chceta" zlikwidować. Dlaczego?

Ze względu na fatalną organizację tego przedsięwzięcia - mówi Minister Spraw Wewnętrznych Mariusz Błaszczak, podpierając swoje zdanie opinią Policji, która w tym roku negatywnie oceniła festiwal.
 
Po 22 edycjach Przystanku Woodstock okazuje się więc, że organizatorzy nic nie umieją. Także policja przez tyle lat nic nie umiała i nie widziała.
Dopiero teraz widzi zagrożenia. Dziś Woodstock to impreza podwyższonego ryzyka. To wymaga mobilizacji profesjonalnych
sił. Już nie są potrzebni strażacy ochotnicy - mają zostać w remizach. Nie jest potrzebne wsparcie niemieckiej policji, służb medycznych
i strażaków choć festiwal jest prawie na granicy.
 
- Odmowa takiej współpracy jest kuriozalna, bo nawet nie chodzi o to, czy to są siły, które w sposób istotny mogą ten przystanek jeszcze bardziej
zabezpieczyć - twierdzi Jurek Owsiak -  Przede wszystkim chodzi o pewien symbol.

 

Symbol otwartości. Symbol pojednania. Symbol europejskiej jedności. Ale to chyba dziś zły symbol.


Marta Golbik z Platformy Obywatelskiej oceniła, że to po prostu wojna Prawa i Sprawiedliwości z Jurkiem Owsiakiem. - Oni znają tylko wojnę, nie chcą rozmawiać - mówiła o członkach PiS.
 
Być może władzy nie podobają się wykonawcy, a może repertuar. W każdym razie nad Woodstockiem zebrały się czarne chmury. Jurek Owsiak o pomoc w organizacji przyszłorocznego festiwalu poprosił nawet organizacje i stowarzyszenia wyznaniowe. Po co? -  Bo one nie muszą dostosowywać się do żadnych przepisów o imprezach masowych - tłumaczy.

Odzew jest ogromny. Tak więc zapewne w przyszłym roku 24 Festiwal Woodstock będzie... muzycznym zgromadzeniem religijnym. Amen.
Nagraj swoje zdanie
Pozostałe tematy
Zobacz o czym wcześniej rozmawialiśmy
Tematy
Zobacz o czym wcześniej rozmawialiśmy