Migająca sygnalizacja świetlna. Dobry pomysł?

14-03-2018 | 1 wypowiedź
|
O co chodzi?

Stanie w korkach to nie tylko strata nerwów, ale także pieniędzy. W samej Warszawie straty w zeszłym roku wyniosły nawet 2,6 miliarda złotych. Aby upłynnić ruch na polskich ulicach poseł Kukiz’15 Paweł Szramka chce zmian w sygnalizacji świetlnej. Pomysł polega na tym, by zielone i czerwone światła mrugały przed zmianą na inne.

- Takie rozwiązanie funkcjonuje w wielu krajach europejskich i tam naprawdę jest chwalone, że pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo, na płynność ruchu. Doceniają to zwłaszcza osoby poruszające się pojazdami ciężarowymi czy też autobusami, gdzie ta droga hamowania jest zdecydowanie dłuższa – przekonuje Szramka. Zmiana w sygnalizacji ma sprawić,...

Migająca sygnalizacja świetlna. Dobry pomysł?

14-03-2018 | 1 wypowiedź
|

Stanie w korkach to nie tylko strata nerwów, ale także pieniędzy. W samej Warszawie straty w zeszłym roku wyniosły nawet 2,6 miliarda złotych. Aby upłynnić ruch na polskich ulicach poseł Kukiz’15 Paweł Szramka chce zmian w sygnalizacji świetlnej. Pomysł polega na tym, by zielone i czerwone światła mrugały przed zmianą na inne.

- Takie rozwiązanie funkcjonuje w wielu krajach europejskich i tam naprawdę jest chwalone, że pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo, na płynność ruchu. Doceniają to zwłaszcza osoby poruszające się pojazdami ciężarowymi czy też autobusami, gdzie ta droga hamowania jest zdecydowanie dłuższa – przekonuje Szramka. Zmiana w sygnalizacji ma sprawić, że jazda będzie bardziej ekonomiczna, czyli lepsza dla naszego portfela. Kierowcy pomysł chwalą.

Specjaliści zauważają jednak, że nie jest to jedyne udogodnienie, którego oczekują kierowcy, choć i tak cieszą się, że ktoś zaczął o nich myśleć.

- Przede wszystkim większość kierowców mówi o tym, że są zadowoleni, ale zwracają uwagę, że te sekundniki byłyby lepsze. Poza tym można je zamontować na tych przestarzałych sygnalizacjach świetlnych – przekonuje Maciej Walasek, dziennikarz motoryzacyjny z portalu Radia ZET.

Tzw. sekundniki czyli zegary odliczające czas do zmiany światła działają już w niektórych polskich miastach. W wielu miejscach nie da się jednak ich zastosować przez system, który steruje światłami. Często używany tzw. tryb akomodacji przystosowuje kolor światła do monitorowanego na bieżąco natężenia ruchu. Przez co czas między światłami jest różny, a sekundniki nie mają w takim miejscu sensu.

Politycy z kolei zaznaczają, że nawet jeżeli wprowadzenie sekundników jest bardziej kosztownym wariantem na usprawnienie ruchu to i tak tę opcję powinno się wybrać.

- Jest coraz więcej miast z takim rozwiązaniem i to się sprawdza. Kierowca wie ile ma jeszcze czasu. Nie musi dodawać gazu przed skrzyżowaniem, może się spokojnie zatrzymać i spokojnie ruszyć – mówi Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej.

- Myślę, że one powodu, że kierowca przygotowuje się do startu na skrzyżowaniu dużo lepiej – zaznacza Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL. – Nie ma tej straty kilku sekund, które w porannych godzinach, czy popołudniowych są niezwykle ważne – dodaje.

- Migające światła faktycznie są bezkosztowe, ale  nie mają, aż takiej efektywności jak te sekundniki – przekonuje Jan Maria Jackowski z Prawa i Sprawiedliwości.

Mimo tego, że poseł Szramka zachwala swój pomysł jako bezkosztowy to eksperci przekonują, że aby wdrożyć taki system trzeba by wymienić na nowe starsze sygnalizatory ponieważ nie wszystkie dostosowują się do aktualnego natężenia ruchu. Pytanie tylko: kto za nie zapłaci?

 A Ty? Jak uważasz? Nagraj się na Mam Zdanie i wyraź swoją opinię.

 

Nagraj swoje zdanie
Pozostałe tematy
Zobacz o czym wcześniej rozmawialiśmy
null
 
Tematy
Zobacz o czym wcześniej rozmawialiśmy