Dotarliśmy do ściganego listem gończym. Co mówi rzekomy mózg napadu stulecia? Powinien dostać list żelazny?

09-07-2017 | 0 wypowiedzi
|
O co chodzi?

Reporterzy Radia ZET i serwisu Mam Zdanie dotarli do jednego z - rzekomo - najbardziej poszukiwanych polskich przestępców. Grzegorz Ł. uważany za mózg napadu na furgonetkę bankową w Swarzędzu chce wrócić do kraju i zeznawać. Domaga się jednak listu żelaznego z gwarancją bezpieczeństwa. Dziś mija równo dwa lata od napadu stulecia. Czy Ł. powinien dostać...

To był napad jak z filmu. 10 lipca 2015 roku w Swarzędzu podstawiony ochroniarz uprowadził furgonetkę z 8 milionami złotych. Policja przypadkiem wpadła na trop. W wyniku śledztwa na ławie oskarżonych zasiadły 4 osoby. Grzegorz Ł. uciekł. Do dziś polska policja nie wie gdzie jest.- Ja nie uciekłem, ja wyjechałem...

Dotarliśmy do ściganego listem gończym. Co mówi rzekomy mózg napadu stulecia? Powinien dostać list żelazny?

09-07-2017 | 0 wypowiedzi
|

Reporterzy Radia ZET i serwisu Mam Zdanie dotarli do jednego z - rzekomo - najbardziej poszukiwanych polskich przestępców. Grzegorz Ł. uważany za mózg napadu na furgonetkę bankową w Swarzędzu chce wrócić do kraju i zeznawać. Domaga się jednak listu żelaznego z gwarancją bezpieczeństwa. Dziś mija równo dwa lata od napadu stulecia. Czy Ł. powinien dostać immunitet?

To był napad jak z filmu. 10 lipca 2015 roku w Swarzędzu podstawiony ochroniarz uprowadził furgonetkę z 8 milionami złotych. Policja przypadkiem wpadła na trop. W wyniku śledztwa na ławie oskarżonych zasiadły 4 osoby. Grzegorz Ł. uciekł. Do dziś polska policja nie wie gdzie jest.

- Ja nie uciekłem, ja wyjechałem odpocząć - śmieje się w rozmowie z reporterami Radia ZET.

To długi urlop. Nie wiadomo gdzie i bez kontaktu z najbliższymi. Prokuratura wystawiła nakaz poszukiwania. Tropi go łódzka policja. Bezskutecznie i chyba niezbyt aktywnie. W liście gończym nie zamieszcza nawet zdjęcia, choć to bez problemu można znaleźć w internecie. A to właśnie byłych i obecnych policjantów o przygotowanie napadu obwinia Grzegorz Ł.

- Na ławie oskarżonych, w areszcie siedzi 2 pionków. A oficerowie policji są na wolności, więc ludzie są zastraszeni - przekonuje Ł.

Poprzez wideo komunikator sypie sprawców. Opowiada szczegóły. Ale jak podkreśla były rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski, każdy podejrzany może kłamać nie ponosząc za to odpowiedzialności.

- Teraz trzeba ustalić, czy mamy do czynienia z wersją człowieka skrzywdzonego czy też mamy do czynienia z wypowiedziami człowieka, który wie więcej niż wiedzą śledczy. Tu postawiłbym znak zapytania - komentuje Sokołowski.

Grzegorz Ł. domaga się od polskiego wymiaru sprawiedliwości gwarancji bezpieczeństwa w postaci tak zwanego listu żelaznego.

- Jeżeli dostanę taki list, to niezwłocznie stawię się w sądzie i przedstawię to, co wiem. Oczywiście nie wiem wszystkiego. Wie to tylko organizator - emerytowany oficer policji komisarz Adam K. - rzuca oskarżenia Grzegorz Ł.

Mówi też, że zdecydował się ujawnić po tym, gdy na jaw wyszły okoliczności śmierci Igora Stachowiaka. Ukarano policjantów winnych zarówno znęcania się na komisariacie, jak i tuszowania sprawy. Ale jeden z najlepszych polskich kryminologów, prof. Brunon Hołyst, nie wierzy w tę wersję.

- Liczył może na naiwność, że jak odbierzemy jego informacje, uda mu się przyjechać do kraju... Nie wiadomo, jak mu się tam powodzi za granicą - podkreśla.

Profesor jest zdania, że listu żelaznego Grzegorz Ł. nie dostanie. A prędzej czy później zostanie ujęty.

Radio ZET/MamZdanie.pl/jJG/ŁS

Nagraj swoje zdanie
Pozostałe tematy
Zobacz o czym wcześniej rozmawialiśmy
Tematy
Zobacz o czym wcześniej rozmawialiśmy