Walka ze "śmieciówkami" - puste obietnice PiS?

08-08-2017 | 10 wypowiedzi
|

Walka ze "śmieciówkami" - puste obietnice PiS?

08-08-2017 | 10 wypowiedzi
|

Rząd Beaty Szydło od początku obiecywał walkę z tak zwanymi śmieciówkami i podwyżkę minimalnej stawki za godzinę pracy do 13 złotych brutto. Udało się tylko to drugie. I to nie do końca...

Państwowa Inspekcja Pracy od stycznia 2017 roku mocno walczy, by minimalna stawka była przestrzegana. To się udaje, ale w zamian za to pracodawcy próbują zatrzymać więcej dla siebie w inny sposób.
- Zdarzają się próby obejścia przepisów w postaci kar umownych czy obciążania pracownika kosztami za udostępnienie odzieży lub sprzętu roboczego - przyznała w rozmowie Aleksandra Zagajewska z Głównego Inspektoratu Pracy w Warszawie.

W końcu każda dodatkowa złotówka wypłacona pracownikowi to koszt dla pracodawcy. Dlatego oszczędzają, jak mogą. Zwłaszcza w wielkich korporacjach, gdzie czasami o przysługjących przerwach - pracownik może tylko pomarzyć.
 
Potwierdza to Kamil, który do niedawna pracował w takiej właśnie korporacji. Gdy był jedyny na zmianie, nie było mowy o nawet minucie wolnego. Co kiedy chciał pójść do toalety?
- Trzeba było przełączyć telefon stacjonarny na komórkę - relacjonuje mężczyzna.

Przy umowach śmieciowych łatwiej traktować pracownika jak niewolnika. Sprzyjają temu najbardziej umowy o dzieło - zastępujące zlecenia. Choć zdaniem ekspertów to omijanie prawa.
- Umowy zlecenia nie należy zastępować umową o dzieło tylko dlatego, żeby osiągnąć jakąś oszczędność - stanowczo zaznacza ekspert prawa pracy, Joanna Torbe. Tłumaczy, że umowa o dzieło dotyczy wykonywania faktycznego dzieła, a nie pracy jak na etacie. Dlatego umowy trzeba czytać dokładnie, zanim je podpiszemy.
 
- Jeżeli są jakieś nieprawidłowości, coś jest nie tak, to lepiej takiej umowy nie podpisywać niż potem po prostu się rozczarować - instruuje Marcin Ganclerz z Workservice. Ale to też łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Przy rosnących cenach, chociażby produktów spożywczych, Polacy boją się stracić jakąkolwiek pracę. Podejmują się więc każdej i wykonują wszystkie polecenia nawet za cenę własnego zdrowia i życia prywatnego.
 
- Po 12 godzinnej zmianie, gdzie człowiek nie miał kiedy wstać od komputera, robota i tak nie była skończona - opisuje były pracownik jednej z korporacji. - Nie zrobione rzeczy zostawały dla kolejnej zmiany, a człowiek wychodził do domu i (od monitora - przyp. red.) łzawił jeszcze przez pół godziny.

Umowy śmieciowe mają się wciąż świetnie. Szczególnie w przypadku kobiet, dla których są jak piętnowana przez rządzących antykoncepcja.

- Trzeba to powiedzieć jasno - mówi zdecydowanie Justyna Sarnowska z Centrum Młodych LAB na Uniwersytecie SWPS. - Kobiety częściej dostają umowy zlecenia, dzieła i rzadziej mogą liczyć na stabilne zatrudnienie.

Marzą o nim wszyscy. Ale umowa o pracę i wynikające z niej prawa to dziś dla wielu cel nieosiągalny. Co innego smieciówka... w końcu, jak przekonują niektórzy, jak coś niepasuje, zawsze można się zwolnić. Wtedy trzeba gdzie indziej podpisać kolejną umowę śmieciową, które PiS obiecał zlikwidować. Że tak się stanie nie ma co liczyć. Bo jak rząd mówi że zrobi - to znaczy, że mówi, ze zrobi. I tylko tyle. 

 

 
Nagraj swoje zdanie
Pozostałe tematy
Zobacz o czym wcześniej rozmawialiśmy
TAK
09-08-2017

Zobacz wypowiedzi na

TAK9

  • 11:12

    09-08-2017

  • 10:49

    09-08-2017

  • 10:39

    09-08-2017

  • 10:37

    09-08-2017

  • 10:32

    09-08-2017

  • 10:00

    09-08-2017

  • 9:58

    09-08-2017

  • 9:52

    09-08-2017

  • 9:44

    09-08-2017

Też jesteś na TAK? wypowiedz się!

Zobacz wypowiedzi na

NIE1

  • 10:05

    09-08-2017

Też jesteś na NIE? wypowiedz się!
Więcej na ten temat

Rząd Beaty Szydło od początku obiecywał walkę z tak zwanymi śmieciówkami i podwyżkę minimalnej stawki za godzinę pracy do 13 złotych brutto. Udało się tylko to drugie. I to nie do końca...

Czytaj więcej